Jestem kobietą - czym jest dla mnie kobiecość?

Rzadko przeglądam się w lustrze. Dzisiaj zrobiłam to uważnie. Jestem kobietą. Moje życie to jak układanka z puzzli. Dopiero kilka elementów tworzy jedną całość:

•    K. Kocham, jestem kochana. To jest mi potrzebne jak tlen. Bez miłości nie mogę oddychać. Miłość do męża, miłość macierzyńska. Moi rodzice. Zachwyt przyrodą, zaduma nad wierszem. Przypływ energii na wiosnę.
•    O. Obawa. Miłości przypisany jest lęk: o dziecko (aż serce boli ... ), męża, i rodzice coraz starsi. Jeżeli człowiek kocha to już nigdy nie będzie spokojny. Ale taka jest cena szczęścia. Zamartwiam się co będzie jutro ... A przecież powinnam się cieszyć, że dziś takie dobre.
•    B. Bunt. Ciągle w opozycji. Przeciw niesprawiedliwości, chamstwu, niegospodarności. Przeciw okrucieństwu i krzywdzie. Jak można skrzywdzić dziecko? Wściekłość do szpiku kości. Złość aż boli.
•    I. Inteligencja. Może jej i nie mam ale ciągle aspiruję. Chcę wiedzieć jak najwięcej. I przekazać swojemu dziecku miłość do książek. Do wiedzy. Emocjonalna pozwala zrozumieć innych. Choć nie wszystkich.
•    E. Empatia. Chodzą za mną nieszczęścia innych ludzi.
•    T. Tempo życia. Szalone. Ledwie zacznie się poniedziałek a ... już piątek. Praca, ortodonta, sprawdzić dziecku lekcje, rozliczyć PIT, przyszło pismo z ZUS-u. Znaleźć chwilę na własne przyjemności: grę w tenisa lub narty. Ukraść godzinę na włóczenie po sklepach czy nicnierobienie – po prostu ...
•    A. Aktywna. Taka właśnie jestem. Mówię co myślę. Uprawiam sport. Na boisku walczę o każdą piłkę. Chcę wejść najwyżej. Biec najszybciej. Chcę zachłysnąć się życiem.
Jestem pełna sprzeczności. Na mojej twarzy jest bruzda smutku i zmarszczki od śmiechu. I na to nie pomogą żadne kosmetyki. Nie można przeżyć życia z gładką twarzą. Każde zdarzenie pozostawia na niej swój ślad.
Żaden element mojej układanki nie może istnieć samoistnie. Ułożyłam swoje puzzle.                     
Jestem dumna: K. O. B. I. E. T. A.

 Agnieszka (Kretomino)


Kobiecość jest dla mnie zwiewną spódniczką z falbanami, zakładkami, Jest delikatnym szalem, subtelnym makijażem, czerwonym paznokciem i dużym uśmiechem .  Jest spodniami i obcasem. Jest pewnością siebie, radością i szczęściem  kiedy przeglądam się w oczach mojego półrocznego synka i kochającego męża.

Kobiecość jest siłą, jaką czuję gotując obiad na dwa dni w przód,  a w kuchni pachnie drożdżówką i kiedy biodrem domykam drzwi od lodówki podjadając dżem lub szukając po szafkach resztek czekolady schowanej na „czarną godzinę” .

Kobiecością jest dla mnie za duży sweter, skarpetki wełniane i ciepła herbata z sokiem z pigwy. Jest marudzenie, płacz, poddanie, a  w końcu odnalezienie światełka, przytulenie, tysiące pomysłów na minutę i znów ta spódnica z falbanami, czerwony lakier, pewny krok na obcasiei uśmiech.  Jest w tym wszystkim coś magicznego, coś liliowego.

Bogumiła (Gdynia)


RELATED

Kobiecość dla mnie to nie tylko piękny makijaż,fryzura, zadbane ciało i wysokie obcasy.
To także macierzyństwo , którego doświadczam zaledwie od 4 tygodni.
To wewnętrzne ciepło, serdeczność i zrozumienie dla drugiego człowieka.
To opiekuńczość i otwarte serce.
Kobiecość to również obowiązki domowe.
Może wyda się to staroświeckie i może dla niektórych nie do uwierzenia, że pisze to dziewczyna, która ma 22 lata.
Pranie , prasowanie, gotowanie obiadów i szacunek męża oraz jego zadowolenie kiedy przychodzi do domu. Wszystko jest tak jak powinno być, czyli w jak najlepszym porządku.
Słowa męża: " jesteś najwspanialszą kobietą na świecie" wynagradzają każdą nieprzespaną noc przy maleństwie.
Wiem , że jestem prawdziwą kobietą i czuje się bardzo kobieco.

Izabela (Kielce)


Kobiecość… To przede wszystkim coś, co odkryłam w sobie dopiero po urodzeniu mojego synka. Będąc tzw. chłopczycą przez całe życie, zawsze marzyłam widząc się w aurze kobiecości, bez zgarbionych pleców, pewną siebie i kwitnącą całym majestatem bycia kobietą. Jednak nigdy nie przypuszczałam, że będzie to faktycznie możliwe. Po pewnym czasie nawet mój mąż przestał już w to wierzyć 

I oto mój maleńki synek będąc jeszcze nawet w moim brzuszku bardzo naturalnie sprawił, że ta przemiana zaczęła się dokonywać. Któregoś dnia odkryłam, że są inne kolory niż czarny i oliwkowy, i że w dodatku pragnę mieć takie kolory w swojej szafie.

Innego, trudnego dnia w pracy odkryłam w sobie siłę, aby powiedzieć NIE toksycznej koleżance. I wreszcie, kiedy w zeszłym tygodniu wracałam do pracy - ze zdumieniem stwierdziłam, że chcę ubierać się kobieco!

Przestałam myśleć, że jest wstyd mieć piersi, zakładać buty na obcasie do spódnicy i nie przejmować się docinkami ‘koleżanek’. Staram się nie garbić – chociaż mówiono mi, że się już nie uda. Jestem asertywna i pogodna. Podobam się sobie. Wreszcie
To jest właśnie moja kobiecość.

Agnieszka (Kwidzyń)