Get the Flash Player to see this player.
Get the Flash Player to see this player.

Mamo, tato, pobawcie się ze mną!

Zabawa to naturalna aktywność dziecka, podejmowana przez nie spontanicznie i niosąca mu dużo radości. Niedoceniana przez wielu dorosłych, dostarcza maluchowi mnóstwa pozytywnych doświadczeń i ma ogromne znaczenie dla jego wszechstronnego rozwoju, tak intelektualnego, jak i fizycznego.

Zabawa wspaniale rozwija wyobraźnię, zdolności twórcze, spostrzegawczość, sprzyja dojrzewaniu emocjonalnemu, budowaniu postaw prospołecznych, uczy współdziałania, radzenia sobie z wyzwaniami, pozwala poznać smak sukcesu i porażki, a ponadto pozwala odpowiednio skanalizować ogromny potencjał energii, jaki posiada dziecko i stymuluje rozwój jego mowy.

Do 3 roku życia maluszek bawi się głównie w towarzystwie najbliższych mu osób z jego otoczenia - rodziców, rodzeństwa, innych członków rodziny czy niani. Niezależnie od tego, czy to w domu, czy poza nim, w pierwszym okresie życia zabawy te są bardzo proste i polegają głównie na przytulaniu i kołysaniu maleństwa w ramionach (dodatkowym elementem, który można wtedy wprowadzić, jest śpiew kołysanek, mruczenie, mówienie do dziecka, puszczanie spokojnej, cichej muzyki, umożliwianie mu posłuchania śpiewu ptaków, szumu drzew, morza), delikatnym masowaniu jego ciałka, dmuchaniu na stopki czy rączki, poruszaniu przez opiekunów lub dziecko w polu jego widzenia przedmiotami o wyraźnych, kontrastowych barwach, potrząsaniu zabawkami wydającymi nieostre, przyjemne dla ucha dźwięki, zachęcaniu niemowlęcia do chwytania przez wkładanie zabawek do jego rączek.

Gdy dziecko czuwa, należy przekręcać je choć na kilka minut na brzuszek, by ćwiczyło unoszenie główki (w czasie leżenia na brzuchu nigdy nie zostawiamy malucha samego!). Jeśli niezbyt to lubi, można położyć się na plecach i kłaść je na swoim brzuchu lub, siedząc, trzymać je położone brzuszkiem na swoich kolanach.

 RELATED

 

Nieco później (ok. 4 miesiąca życia) kładziemy zabawki obok dziecka lub, czule przemawiając i nawołując, stajemy po różnych stronach łóżeczka, tak, by zachęcić je do przekręcania ciałka. Także w czasie przebierania lekutko turlamy je na boki, ruszamy rączkami i nóżkami, bawimy się w „naleśnik” (najpierw owijamy dziecko do ramion rożkiem lub kocykiem i lekko, jednostajnym, powolnym ruchem kołyszemy na boki, potem odwijamy je, dając mu poczuć radość płynącą z możliwości swobodnego poruszania kończynami). W następnych miesiącach delikatnie przytrzymując rączki, zachęcamy je do siadania, a odsuwając się od niego na łóżku czy materacu lub przesuwając kolorowe poduszki – jaśki albo zabawki – prowokujemy do pełzania i raczkowania (po rozłożeniu kocyka lub materaca na podłodze, z koców i poduszek warto też robić swoiste tory przeszkód dla malucha). Można także pokazywać się (lub coś) i chować (jest – nie ma), zakrywać i odkrywać twarz dziecka cieniutką chusteczką (dzień – noc), bawić się w „sroczkę” („tu, tu, sroczka kaszkę warzyła...”) i „raka” (idzie rak – nieborak...) lub którąś z odmian tej popularnej zabawy (np. „idzie pszczoła, idzie pszczoła do Krzysia czoła”, „idzie osa, idzie osa, do Krzysia nosa”, „idzie mucha, idzie mucha, do Krzysia brzucha” itd.), łaskotać malucha dłonią, piórkiem, źdźbłem trawy, robić „samolocik” (ta pozycja jest polecana w razie wystąpienia kolki). W ten sposób ćwiczymy dużą i małą motorykę, pomagamy w rozwoju postrzegania wzrokowego i słuchowego, a jeśli w  czasie zabaw mówimy do niemowlęcia, dodatkowo stymulujemy rozwój jego mowy.

    Dziecko 6-9 – miesięczne umie już przekładać przedmioty z ręki do ręki, chętnie bada dotykiem różne przedmioty z otoczenia (w czasie spaceru pozwól mu np. dotknąć listka lub kwiatu rośliny, która jest ci znana), będzie reagowało na zmieniające się dźwięki (będąc na urlopie, jako źródła dźwięku, możesz wykorzystać przedmioty, znajdujące się w pobliżu, np. blaszane, drewniane, a także wodę, piasek, kamyczki, które można przesypywać, korę drzew). Ponadto zaczyna rozumieć proste polecenia, np. daj, próbuje powtarzać proste wyrazy dźwiękonaśladowcze (bum, bach, miau, hau, pa, pa), lubi siedzieć na kolanach rodziców, bawić się w „konika” itp.. 
 

Kolejny etap to opanowywanie umiejętności chodzenia. Wzmacniamy nóżki przez podejmowanie prób stania (najpierw w łóżeczku lub opierając się o kogoś dorosłego), chodzenia za dwie, a później jedną rękę. W tym czasie, dzięki szybko rozwijającej się u dziecka koordynacji wzrokowo – ruchowej i opanowaniu przez nie tzw. chwytu pęsetkowego (kciuk przeciwstawia się pozostałym palcom), będzie ono pewniej chwytać zabawki, zrzucać je z półek, wrzucać i wyrzucać z pojemników, wkładać mniejsze wiaderko do większego, łączyć ze sobą dwa pasujące elementy, burzyć wieże lub pociągi z dużych, plastikowych, dmuchanych lub drewnianych klocków, wyciągać duże elementy z gąbkowych układanek, turlać piłki. Chętnie też pobawi się przedmiotami wydającymi różnorodne dźwięki, będzie naśladować melodie śpiewanych przez rodziców piosenek,  kołysać się z nimi w ich takt. Ponieważ dziecko mające około roku rozumie już wiele wyrazów, a niektóre potrafi wypowiedzieć, warto wykorzystać w czasie zabaw książeczki z obrazkami (najlepiej jeden duży obrazek na stronie) – obrazki nazywamy, prosimy, by dziecko pokazało, gdzie jest np. lala, potwierdzamy trafność wyboru (np. Tu jest lala? – Tak, tu jest lala. Brawo!), zachęcamy do powtarzania nazwy, podsuwając dziecku kilka zabawek, prosimy o pokazanie, gdzie jeszcze jest lala itp. Jeśli na urlop nie zabraliśmy żadnych książeczek tego typu, możemy wykorzystać wyraźne, liczące niewiele elementów zdjęcia z czasopism lub po prostu nazywać przedmioty z najbliższego otoczenia (oczywiście te, które się do tego nadają). Stymulując rozwój mowy maluszka można rozróżniać dźwięki wydawane przez zwierzęta lub maszyny, powtarzać je, w prosty sposób ćwiczyć narządy artykulacyjne (wystawiamy języczek, chowamy, oblizujemy wargi).

Po ukończeniu roku dziecko, coraz sprawniej poruszając się na nóżkach i lepiej posługując się rękami, będzie dodatkowo radzić sobie z budowaniem klockowych wież i innych prostych budowli, ciągnięciem zabawek na sznurku, popychaniem ich przed sobą, rzucaniem i kopaniem piłki lub balonu,  puszczaniem brzęczącego bączka, samochodzików, wrzucaniem klocków o różnych kształtach do pasujących otworów w kostce, a także naśladować czynności wykonywane przez dorosłych (kołysać lalkę, karmić misia, ścierać kurz). Dużo radości sprawi mu taplanie się w wodzie, przelewanie wody z jednego wiaderka do drugiego, tupanie w kałuży i, oczywiście, zabawa w piasku. Jeśli chcemy zachęcić dziecko do rysowania, można umieścić duże arkusze papieru np. na drzwiach i pozwolić mu bazgrać po nich kredkami woskowymi w pozycji stojącej. Jeśli chce eksperymentować z przedmiotami wydającymi różne dźwięki, podsuńcie mu bębenek, grzechotki, cymbałki lub zwyczajne garnki, pokrywki, szeleszczącą folię, drewniane łyżki. W zabawę można także obrócić pierwsze próby samodzielnego jedzenia, picia z kubeczka czy ubierania się. Ważne, byśmy w tym czasie rozmawiali z maluchem, zachęcając go do budowania pierwszych (na początku dwuwyrazowych) zdań, np. Lala śpi.

    Z kolei dwu-, trzy-latek, umiejąc sprawnie obracać dłońmi w nadgarstku, chętnie pobawi się przedmiotami, którymi można w różny sposób manipulować, np. pokrywkami słoików, które będzie dopasowywać i zakręcać lub odkręcać, gałkami urządzeń (uwaga na kuchenki gazowe!), specjalnymi klockami, samochodzikami nadającymi się do demontażu. Dziecko w tym wieku będzie umiało narysować proste kształty, dopasować klocki kolorami, podać nam klocek o tym samym kolorze lub kształcie, połączyć dwu-, trzyelementowe puzzle. Można bawić się z nim w „Czego nie ma?” (układamy na stole kilka przedmiotów, prosimy dziecko, by  się im przyjrzało, a potem odwróciło się lub zamknęło oczy – my zabieramy jedną rzecz i pytamy, czego brakuje), „Co się zmieniło?” (przedmioty zmieniają kolejność, lalka nie ma butów, na stole leży balon innego koloru), „Czego jest więcej (mniej)?, kładąc piłeczkę w różnych pozycjach wobec wiaderka ćwiczyć rozumienie przyimków oznaczających położenie w przestrzeni (pod, nad, obok, w). Nadal wykorzystujemy też w zabawie książeczki z kolorowymi obrazkami (może być na nich więcej elementów, a dziecko ma wskazać ten właściwy, np. misia), możemy także czytać mu lub opowiadać proste historyjki, robić krótkie przedstawienia z udziałem pacynek, bawić się w „Jeża” (inna nazwa: „Lustro” – dziecko naśladuje ruchy dorosłego, np. wyciagnięcie prostej ręki przed siebie, marsz, klaskanie, ziewanie, mycie twarzy itp.), wykonywać „na niby” różne śmieszne kroki (chodzimy po wodzie, po gorącym piasku, wśród wysokiej trawy, z ciężkim plecakiem, z dzbankiem wody na głowie, jak bocian, jak żabka, jak królik), ruchy (naśladujemy drzewa, gdy wieje wiatr, spadającą kroplę deszczu, wirujący na wietrze liść, start rakiety, śpiącego niedźwiedzia) lub miny (wesoła, smutna, przestraszona).
 

Około 3 roku życia dziecko potrafi już skupić się na zabawie kilka,  a nawet kilkanaście minut. W okresie przedszkolnym staje się też chętnie uczestnikiem zabaw grupowych z rówieśnikami. Kiedy przebywamy na wakacjach i w pobliżu nie ma dzieci w wieku naszych pociech, rolę towarzyszy zabaw  muszą przejąć dorośli. W plenerze z pewnością sprawdzą się znane od lat popularne zabawy typu „Stary niedźwiedź mocno śpi”, „Rolnik sam w dolinie”, „Baloniku nasz malutki...” czy „Pszczółki na kwiatki” (inna nazwa: „Wiewiórki do dziupli” – wystarczy na trawniku ułożyć pętle ze sznurka, o jedną mniej niż uczestników zabawy, a potem jedynie wydawać hasła: „Pszczółki latają!” i „Pszczółki na kwiatki!”; dziecko, dla którego zabraknie kwiatka – odpada z gry) oraz zabawy sportowe (przeciąganie liny, kopanie czy rzucanie piłki, „Kolory”). Wykorzystując kawałki sznurka lub niepotrzebne gazety można też pobawić się w „Przeprawę przez strumyk” (pętle ze sznurka lub arkusze gazety kładziemy w niewielkich odległościach na trawniku i staramy się, robiąc duże kroki lub przeskakując, pokonać wyznaczoną odległość, czyli „szerokość strumyka”), „Wyspę” (pośrodku trawnika z kilku arkuszy gazety układamy wyspę; dzieci swobodnie poruszają się w jej pobliżu, udając ruchy pływaków; na hasło: „Pływacy na wyspę!”, starają się stanąć na gazetach tak, by ich stopy nie wystawały do morza; znakiem do rozpoczęcia pływania są słowa: „Pływacy do morza!”; czynności powtarzamy, zmniejszając obszar wyspy – osoby, które się na niej nie zmieszczą, odpadają z gry), „Papierową bitwę” (trawnik lub boisko dzielmy na połowy, dzieci rozdzielamy na dwie drużyny, dość duże arkusze gazety zwijamy w kulki, przydzielając każdej drużynie taką samą ilość kulek; zadaniem uczestników zabawy jest przerzucenie na połowę przeciwnika jak największej ilości kul w określonym czasie; staramy się nie trafiać w zawodników, gdyż wygrywa ten zespół, który przerzuci większą ilość amunicji, nie trafiając w nikogo; kule przeciwnika można oczywiście odrzucać z powrotem, a papier zastąpić balonami), „Liska” (każde dziecko ma do paska spodni przywiązany kawałek sznurka; zadaniem uczestników zabawy jest odebranie innym ogonów – przez dotkniecie ich i zachowanie swojego).  Jeśli w czasie zabawy dzieci za bardzo się rozbrykają, proponujemy „Strażników i przemytników” (jedno dziecko stoi pośrodku trawnika z zawiązanymi oczami, inne ustawiają się w szereg po jednej stronie placu zabawy; następnie dzieci kolejno starają się przejść obok strażnika na drugą stronę, robiąc to tak cicho, by nie wzbudzić jego czujności; jeżeli się to uda – dziecko wygrywa, jeśli nie – to ono w następnej turze zostaje strażnikiem), „Statek” (dzieci stają w szeregu jedno za drugim, na hasło: „W prawo!” – cały statek rusza się krok w prawo, „W lewo!” – krok w lewo i odpowiednio w przód i w tył; słowa: „Cisza na morzu!” oznaczają, że się nie ruszamy; z zabawy odpadają te dzieci, które wykonają nieprawidłowe ruchy) oraz rozmaite zabawy w kręgu, np. „Podaj dalej” (podajemy sobie „na niby: bardzo ciężką paczkę, gorący kartofelek, coś kruchego, np. cenną filiżankę, monetę, unoszące się w powietrzu piórko, na które należy dmuchać itp.), „Głuchy telefon”, „Miłe słowa” (rzucamy do wybranej osoby piłką, mówiąc jej coś miłego, np. masz ładny uśmiech), „Czarodziejska bryła” (udajemy, że mamy w ręku dużą ilość bardzo plastycznej masy, z której lepimy jakąś bryłę; podajemy ją dziecku, mówiąc, by uformowało ją po swojemu i przekazało dalej). Żadnych rekwizytów nie wymaga także zabawa w „Rzeźby” (ma ona wiele odmian; w parach jedno dziecko jest rzeźbiarzem, drugie – materiałem, z którego formułuje się rzeźbę; indywidualnie – dzieci mają przybrać pozę, która np. będzie wyrażać określone emocje: radość, przyjaźń, gniew), „Raz, dwa, trzy – Baba Jaga patrzy”, pantomimiczne zgadywanki (jedna osoba naśladuje np. postacie z bajki, zwierzątka, inne odgadują, kto to jest) czy zabawy polegające na naśladowaniu ruchem jakiś czynności (piłujemy drewno, kopiemy grządki, gotujemy, budujemy namiot).
Jeżeli pada i nie możemy wyjść z dzieckiem na podwórko, pobawmy się w „Kamień, nożyce, papier!”,  „Ciepło – zimno” ( przypominam, że wcześniej należy ukryć jakiś przedmiot w miejscu, do którego dziecko bezpiecznie może dojść; małym dzieciom można ułatwić zadanie, chowając komórkę i od czasu do czasu telefonując, by pojawił się sygnał dźwiękowy), „Co mam na myśli...” (opisujemy jakiś przedmiot, a dziecko zgaduje, o czym myślimy), „Co by było, gdyby...” (prosimy dziecko, by puściło wodze fantazji i wymyśliło, co by było, gdyby, np. dorośli stali się dziećmi, zwierzęta zaczęły mówić, moglibyśmy latać, przylecieliby do nas kosmici, zamiast deszczu padałyby krople coca coli itp.), wymyślanie rzeczy na określone litery lub sylaby, dokańczanie historyjek, układanie historyjek obrazkowych. Czas niepogody możemy też wykorzystać na zabawy rozwijające sprawność rąk: rysowanie, rysowanie po śladzie (delikatnie rysujemy na kartce prosty wzór, a dziecko poprawia po nas), łączenie kropek, by powstał rysunek, malowanie farbami, lepienie z plasteliny, modeliny, ciastoliny, przewlekanie sznurówek (tzw. wyszywanki bez igły), budowanie z klocków, robienie z papieru samolocików czy statków (potem mogą być zawody – który poleci lub popłynie najdalej) itp., analizatora wzrokowego i słuchowego: szukanie na obrazkach różnych elementów, dobieranie takich samych obrazków, łączenie obrazków, które pasują do siebie, np. kierowca – samochód, lekarz – stetoskop, układanie mozaiki, zabawa „Lampa – nos”, wyklaskiwanie rytmu, rozpoznawanie nastroju melodii, identyfikowanie dźwięków (np. szczekania psa, śpiewu ptaka, warkotu silnika) czy mowę dziecka: ćwiczenia oddechowe (np. zdmuchiwanie ze stołu kawałków styropianu, papierków, robienie rurką dziurek w wodzie znajdującej się w kubeczku – należy dmuchać delikatnie, równym strumieniem, przenoszenie rybek do drugiego stawu – rybki i stawy wykonujemy z papieru, dziecko trzyma w ustach rurkę, dokłada ją do rybki i zasysa powietrze, potem przenosi rybkę na nowe miejsce) , artykulacyje (np. wypełnianie policzków powietrzem i wypuszczanie go, robienie w warg ryjka, a potem rozciąganie do uśmiechu, wysuwanie języka na brodę, unoszenie do nosa, przesuwanie na boki, liczenie językiem zębów przy otwartych ustach, robienie językiem porządku w buzi przez zamiatanie wszystkich miejsc itp.), wspólne nucenie, śpiewanie, powtarzanie wyrazów, opowiadanie. Wykorzystując to, co mamy pod ręką, można ćwiczyć liczenie. W deszcz świetnie sprawdzą się także gry planszowe, karty Piotrusia i domino.

 

Warto też dzieciom poczytać lub posłuchać z nimi radiowych słuchowisk, a potem porozmawiać na ich temat.
W zabawie ważne jest to, by być razem i cieszyć się z tego, co robimy. Planując zabawy z dzieckiem, pamiętajmy więc o tym, by nie narzucać mu swej woli i uszanować jego wybór (może akurat woli malować niż budować z klocków albo po prostu chce odpocząć), a także, by proponować zabawy dostosowane do jego wieku i urozmaicone (nikt nie wysiedzi kilku godzin przy stoliku ani nie będzie całe popołudnie biegał). Nie mogą one zbytnio zmęczyć malucha ani stawiać przed nim zadań, którym, z powodu ograniczonych jeszcze możliwości, nie będzie mógł podołać. Zabawa ma być źródłem przyjemności, a nie frustracji i stresu!

 

Rodzicom, którzy chcieliby poznać więcej ciekawych zabaw z dziećmi, proponujemy zajrzenie do licznych publikacji poświęconych tej tematyce, np. książek Klausa W. Vopel’a z cyklu „Witajcie...” (oczy, uszy itd.), Jadwigi Andrychowskiej – Biegacz „Gry i zabawy rozwijające dla dzieci młodszych”, Denise Chapman Weston i Marka S. Westona „Co dzień mądrzejsze” czy  Jadwigi Jastrząb „Gry i zabawy w terapii pedagogicznej”.