Get the Flash Player to see this player.
Get the Flash Player to see this player.

Lato bez komarów

Lato to czas, w którym chętnie przebywamy z dziećmi poza domem. Wspólne spacery, wycieczki czy grillowanie na działce lub w ogrodzie to świetna okazja do oderwania się od codziennej rutyny, zapomnienia o obowiązkach zawodowych i nadrobienia zaległości w kontaktach z najbliższymi. Wszak nic tak nie buduje więzi między ludźmi, jak wspólne doświadczenia, niekończące się rozmowy i beztroska zabawa.


Niestety, przyjemność płynącą z bycia razem na łonie natury często skutecznie zakłócają nam mali intruzi – komary.  Szczególnie dużo jest ich na terenach wilgotnych, w pobliżu jezior, stawów i rzek, a gdy aura temu sprzyja także w lasach, parkach i na osiedlowych deptakach. Występowanie chmar owadów w tych miejscach wynika z faktu, iż ich jaja potrzebują do rozwoju ciepła i wilgoci, a larwy żyją w wodzie.
 Walka z insektami to niezwykle trudne wyzwanie, ale dzięki połączeniu tradycyjnych metod z osiągnięciami współczesnej nauki, nie jest ono bynajmniej z góry skazane na niepowodzenie.


Po pierwsze trzeba rozpoznać wroga, a są nim w wypadku komarów przede wszystkim samice. To one żerują na ciepłokrwistych organizmach, wysysając z nich odrobinę krwi, która
jest im potrzebna do zaopatrzenia własnych jaj w odpowiednie składniki. Trawienie życiodajnego płynu i jednoczesny rozwój jaj, których samica składa w zależności od gatunku kilkakrotnie od kilku do nawet kilkuset!, wymaga 2-3 dni w klimacie tropikalnym i nieco dłuższego czasu w klimacie umiarkowanym. Mechanizm tego procesu jest prosty - jeżeli samica komara pobierze ciepłą krew, praktycznie wszystkie jej jaja wylęgną się, w przeciwnym wypadku większość z nich będzie bezużyteczna.  Samce spełniają tu rolę drugorzędną – zapładniają jaja, same natomiast nie pobierają krwi, bo żywią się nektarem z kwiatów i sokami roślinnymi. Co ciekawe, samice zwykle łączą się w pary z samcami tylko raz, lecz jaja produkują z przerwami przez całe życie.

RELATED


Ukąszenie człowieka lub zwierzęcia przez komara jest możliwe dzięki temu, iż posiadają one aparat gębowy typu kłująco-ssącego w postaci długiej kłujki skierowanej do przodu. Jest ona wbijana w ciało ofiary, która zwykle nie czuje tego, gdyż samica wpuszcza w miejsce ukąszenia kroplę śliny z odpowiednimi enzymami, działającymi znieczulająco i zapobiegającymi krzepnięciu krwi. Potem następuje wypompowanie odpowiedniej ilości krwi i komarzyca odlatuje z wypełnionym żołądkiem, tymczasem na ciele człowieka w rejonie ukąszenia powstaje bladoróżowy, swędzący bąbel, a często także opuchlizna. Dostanie się śliny komara do tkanek skóry powoduje bowiem miejscowy wylew mediatorów zapalenia – głównie histaminy, która wywołuje silny stan zapalny objawiający się obrzękiem i zaczerwienieniem. Niekiedy dochodzi również do uogólnionej reakcji alergicznej.


Łatwo zauważyć, że są ludzie, których komary gryzą bez litości i tacy, którzy nie są przez nie tak często atakowani. Istnieje mnóstwo teorii próbujących wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje. Według naukowców człowiek wabi komary dzięki następującym bodźcom: wilgotności i dwutlenkowi węgla w oddechu, odpowiedniej temperaturze powierzchni ciała, estrogenom, kwasowi mlekowemu zawartemu w pocie i niektórym aminokwasom. W związku z tym najczęściej atakowane przez komary są kobiety w ciąży lub w okresie owulacji, małe dzieci oraz młodzi mężczyźni. 


Jeśli jesteśmy w domu, możemy ograniczyć napływ insektów ustawiając na balkonie i w oknach doniczki z pelargoniami, bazylią lub kocimiętką. Ponadto możemy zabezpieczyć się przed nimi mocując syntetyczne albo bawełniane moskitiery. Należy pamiętać, że środki chemiczne w postaci spiral lub płytek oraz te wkładane do kontaktu, które uwalniają substancje owadobójcze, mogą zanieczyszczać powietrze w pomieszczeniu oraz mogą być przyczyną problemów zdrowotnych, przede wszystkim u małych dzieci i alergików.
Wybierając się w plener lub wyjeżdżając do krajów o klimacie gorącym i wilgotnym, musimy bardziej kompleksowo zadbać o odpowiednią ochronę swoich dzieci i samych siebie. Jak jednak zrobić to skutecznie i bezpiecznie?


Na rynku farmaceutycznym jest obecnie wiele mniej lub bardziej skutecznych środków, których zadaniem jest odstraszanie komarów. Większość z nich zawiera składnik o nazwie DEET, czyli N, N-dietyl-meta-tolumamide, związek chemiczny, pośrednio owadobójczy, który blokuje receptory  komara na ok. 4-8 godzin, w zależności od gatunku owada i stężenia związku w preparacie. DEET działa też skutecznie na meszki, muchy końskie i kleszcze. Niestety, mimo szerokiego spektrum działania, DEET nie jest uniwersalny. Zastosowanie preparatów z tym repelentem (czyli odstraszaczem) u dzieci wymaga szczególnych środków ostrożności, a u noworodków do 2 miesiąca życia w ogóle nie jest wskazane. Maksymalne dopuszczalne stężenie DEET w produktach przeznaczonych do stosowania przez najmłodszych może wynosić jedynie 10%, gdy tymczasem w większości produktów dostępnych na rynku wynosi ono 20 % (jest to minimum gwarantujące skuteczność w preparatach dla dorosłych) . Warto pamiętać, że DEET jest drażniące dla oczu oraz dla wrażliwej skóry (może ją także wysuszać). Zanotowano również przypadki reakcji alergicznej na ten związek, głównie w postaci wysypki oraz pojedyncze przypadki, gdzie skutkami ubocznymi były drażliwość, ospałość czy skołowanie. Po nałożeniu preparatu z DEET na skórę należy koniecznie umyć ręce lub trzymać je z dala od oczu i ust, co w wypadku małych dzieci jest trudne do wyegzekwowania. Ważne jest także, by nigdy nie pryskać preparatów z odstraszaczem bezpośrednio na twarz .

 

Specjalnie z myślą o rodzicach , którzy nie chcą narażać swoich pociech na nieprzyjemne skutki stosowania środków zawierających DEET lub inne drażniące składniki owadobójcze i szkodnikobójcze firma Verco wprowadziła na polski rynek całkowicie bezpieczny innowacyjny środek przeciw komarom – Mosbito. Jest on w 100 % oparty na składnikach naturalnych. Zawiera m.in. olejek z citronelli, czyli powszechnie spotykanej w rejonach tropikalnych aromatycznej trawy o odświeżającym, zbliżonym do cytrynowego aromacie oraz olejek eukaliptusowy. Oba znane są z tego, że skutecznie odstraszają owady.

 

Mosbito to niewielkie plasterki, które przyczepia się klejącą stroną do ubrania (mogą to być okolice ramion, skarpety, wewnętrzna strona spodni lub spódnicy, krawędź stołu, łóżka lub dziecięcego wózka). Są bezpieczne i niezawodne, dając ochronę nawet do 12 godzin. Nie stwarzają żadnego zagrożenia dla środowiska, a przy ich stosowaniu wystarczy zadbać o higienę – umyć ręce po ich użyciu.


Jeśli jednak mimo zastosowanych zabezpieczeń zostaniemy pokąsani przez komary, warto na zaczerwienione miejsca położyć kompresy z  olejku bazyliowego, lawendowego, goździkowego (przeciwbólowy), melisowego lub z mięty pieprzowej (uwaga: oba nie są zalecane w pierwszym trymestrze ciąży!). Na bolące użądlenia i ukąszenia pomaga też zgnieciony liść babki zwyczajnej, plaster cebuli lub pietruszki. W łagodzeniu bólu sprawdzą się natomiast okłady z octu, soku cytryny, papka z sody oczyszczonej lub skrobi (mąki ziemniaczanej).


Ślady po ukąszeniach owadów zazwyczaj znikają dość szybko, mogą jednak pozostać dłużej, jeśli zaczniemy się intensywnie drapać w użądlone miejsca lub jesteśmy uczuleni na jad owadów.
Kilkoma bąblami zwykle nie trzeba się niepokoić, jeśli jednak u dziecka lub osoby ze skłonnością do alergii pojawi się wysoka gorączka lub na ciele widać bardzo dużo śladów ukąszeń, należy skonsultować się z lekarzem. U osób uczulonych może bowiem dojść do tzw. uogólnionej reakcji alergicznej, co stwarza konieczność stosowania leków, np. miejscowo działających preparatów przeciwzapalnych na bazie ziół oraz leków przeciwhistaminowych lub  glikokortykosterydów. Decyzję o konieczności ich wprowadzenia może podjąć tylko lekarz!